Rate this post

Dwoje dorosłych ludzi planuje ślub cywilny w Polsce. Jedno z nich wychowało się z dala od biologicznego ojca i dopiero przy kompletowaniu dokumentów okazuje się, że narzeczeni mają wspólnego rodzica. Inna para to kuzyni, którzy słyszeli sprzeczne opinie: jedni mówią, że taki ślub jest zakazany, inni – że urząd nie ma podstaw do odmowy. Jeszcze ktoś rozważa związek z pasierbem albo z osobą, którą kiedyś przysposobił. Zanim pojawi się data ceremonii, trzeba ustalić rodzaj relacji i sprawdzić, czy prawo w ogóle pozwala złożyć oświadczenia o wstąpieniu w małżeństwo.

Zacznij od ustalenia rodzaju relacji: pokrewieństwo, powinowactwo czy przysposobienie

Pierwszy krok nie polega na szukaniu „wyjątku”, tylko na nazwaniu więzi. Od tego zależy, czy zakaz jest bezwzględny, czy sąd może go uchylić, i czy problem dotyczy wyłącznie ślubu kościelnego. Trzy pojęcia – pokrewieństwo, powinowactwo i przysposobienie – bywają w rozmowach rodzinnych używane zamiennie. W urzędzie stanu cywilnego i w sądzie rodzinnym tak się nie da.

Pokrewieństwo w linii prostej i bocznej

Krewni w linii prostej to osoby, z których jedna pochodzi od drugiej. Rodzic i dziecko, dziadek i wnuczka, prababka i prawnuk – wszyscy pozostają w tej samej linii, niezależnie od tego, ile pokoleń ich dzieli. Nie ma tu „bezpiecznej odległości”: dalszy stopień nie znosi zakazu.

Linia boczna wygląda inaczej. Osoby mają wspólnego przodka, ale żadna nie pochodzi od drugiej. Rodzeństwo, wuj i siostrzenica, ciotka i bratanek oraz kuzyni mieszczą się właśnie tutaj. Wspólny przodek może być rodzicem, dziadkiem albo pradziadkiem. Do samodzielnego sprawdzenia wystarczy proste drzewo: wypisz rodziców, dziadków i – jeśli relacja jest dalsza – pradziadków obojga. Zaznacz, kto jest wspólny. Jeżeli jedna osoba znajduje się nad drugą w tym samym łańcuchu urodzeń, masz linię prostą. Jeżeli schodzicie od wspólnego przodka dwiema gałęziami, masz linię boczną.

Przy rodzeństwie przyrodnim drzewo bywa mylące, bo dzieci nie mieszkają razem i nie noszą tego samego nazwiska. Decyduje wspólny rodzic wpisany w aktach urodzenia albo ustalony później, a nie wspólne dzieciństwo. Brak kontaktu przez lata nie zmienia kwalifikacji prawnej.

Powinowactwo, czyli więź powstała przez małżeństwo

Powinowactwo łączy jednego małżonka z krewnymi drugiego. Teść i synowa, teściowa i zięć, macocha i pasierb, ojczym i pasierbica – to typowe przykłady linii prostej powinowactwa. Nie jest to pokrewieństwo biologiczne. Powstaje przez zawarcie małżeństwa, a nie przez sam fakt wspólnego mieszkania czy wieloletniego związku nieformalnego. [2]

Ważne praktycznie: powinowactwo co do zasady nie wygasa wraz z rozwodem ani ze śmiercią małżonka, który tę więź „przeniósł”. Były teść i była synowa nadal są powinowatymi. Samo zakończenie poprzedniego małżeństwa nie otwiera drogi do ślubu bez dodatkowej oceny prawnej. Mit, że „po rozwodzie te więzi znikają”, nie znajduje potwierdzenia w prawie rodzinnym.

Przysposobienie jako odrębna przeszkoda

Przysposobienie, potocznie nazywane adopcją, tworzy więź prawną między przysposabiającym a przysposobionym. Nie musi pokrywać się z więzią biologiczną. W akcie urodzenia po przysposobieniu całkowitym dane mogą wyglądać tak, jakby przysposabiający byli rodzicami, co dodatkowo utrudnia samodzielne odczytanie historii rodziny.

Relacja przysposabiający–przysposobiony może wyłączać możliwość małżeństwa, nawet gdy para nie ma wspólnych genów. Dotyczy to także niektórych dalszych układów powstałych przez przysposobienie, dlatego nie wystarczy hasło „nie jesteśmy spokrewnieni biologicznie”. Mit brzmi: brak wspólnych genów zawsze oznacza, że ślub jest dozwolony. Rzeczywistość jest inna – znaczenie ma również więź prawna wynikająca z adopcji oraz to, czy sąd wcześniej rozwiązał stosunek przysposobienia, jeżeli w danej sprawie było to w ogóle dopuszczalne.

Kto bezwzględnie nie może zawrzeć małżeństwa cywilnego z powodu pokrewieństwa

Polski Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie zakazuje „wszystkich bliskich krewnych”. Zakaz cywilny jest węższy, niż sugerują potoczne opinie, ale tam, gdzie obowiązuje, jest twardy. Krewnych w linii prostej i rodzeństwa nie da się „obejść” zezwoleniem sądu.

Krewni w linii prostej

Małżeństwa nie mogą zawrzeć rodzice i dzieci, dziadkowie i wnuki oraz dalsi wstępni i zstępni. Zakaz obejmuje relację biologiczną, a także pokrewieństwo wynikające z aktów stanu cywilnego, jeżeli pochodzenie zostało ustalone. Nie liczy się to, czy osoby się wychowywały, czy utrzymują kontakt i czy różnica wieku „wygląda jak typowa para”.

Sąd nie może zezwolić na małżeństwo krewnych w linii prostej. Argumenty o zgodzie rodziny, długotrwałym pożyciu albo planowanym dziecku nie zmieniają tej reguły. Jeżeli w dokumentach jest błąd – na przykład błędnie wpisany ojciec – najpierw prostuje się stan cywilny w trybie przewidzianym dla aktów, a nie składa oświadczeń „na razie”.

Rodzeństwo pełne i przyrodnie

Zakaz obejmuje rodzeństwo mające oboje wspólnych rodziców oraz rodzeństwo mające tylko wspólną matkę albo tylko wspólnego ojca. W języku prawa i w praktyce urzędowej mówi się tu o rodzeństwie przyrodnim. Osobne nazwiska, inne miejsce wychowania i późne odkrycie wspólnego rodzica nie tworzą wyjątku.

Przykład z życia formalności: dwoje dorosłych poznaje się poza rodzinnym miastem, planuje ślub, a przy odpisach aktów urodzenia okazuje się, że mają tego samego ojca. Nawet jeśli nigdy nie mieszkali w jednym domu, pozostają rodzeństwem przyrodnim. Ślub cywilny nie może zostać zawarty. Mit, że zakaz dotyczy wyłącznie rodzeństwa pełnego, jest po prostu nietrafny.

Inaczej wygląda sytuacja dzieci wychowywanych razem bez wspólnego rodzica – na przykład dzieci partnerów, którzy nie są małżeństwem i nie przysposobili dzieci drugiej osoby. To nie jest automatycznie rodzeństwo. Trzeba jednak sprawdzić akty: czasem przysposobienie albo ustalenie ojcostwa już nastąpiło, tylko para o tym nie wie w szczegółach.

Co oznacza zakaz w praktyce urzędowej

Kierownik urzędu stanu cywilnego nie powinien przyjąć oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński, jeżeli zna przeszkodę. Znajomość może wynikać z aktów, z zapewnienia nupturientów albo z informacji, które urząd już posiada. Brak szczegółowego wywiadu o całym drzewie genealogicznym nie oznacza, że urząd „zalegalizuje” związek zawarty wbrew ustawie.

Przed ślubem składa się pisemne zapewnienie o braku wiedzy o przeszkodach. To nie jest pusty formularz. Podpisanie go przy świadomości, że narzeczeni są rodzeństwem albo krewnymi w linii prostej, nie usuwa zakazu. Może natomiast pogorszyć sytuację, gdy sprawa trafi później do sądu albo do prokuratora, który ma legitymację do żądania unieważnienia.

Jeżeli kierownik odmawia przyjęcia oświadczeń, odmowa powinna mieć formę przewidzianą procedurą, z pouczeniem o możliwości odwołania. Spór o kwalifikację relacji – na przykład gdy akty są sprzeczne – rozstrzyga się na podstawie dokumentów i ewentualnie orzeczenia sądu, a nie przez „przeniesienie ślubu do innego urzędu”.

Relacje, które mogą budzić wątpliwości: powinowactwo i przysposobienie

Przy powinowactwie w linii prostej oraz przy niektórych skutkach przysposobienia zakaz nie zawsze jest nieusuwalny. Nie znaczy to, że wystarczy zgoda rodziny. Zezwolenie, jeżeli w ogóle wchodzi w grę, musi zapaść przed ceremonią i dotyczy konkretnych osób.

Powinowaci w linii prostej

Małżeństwa co do zasady nie mogą zawrzeć powinowaci w linii prostej: teść i synowa, teściowa i zięć, ojczym i pasierbica, macocha i pasierb, a także dalsze stopnie tej linii, jeżeli wynikają z małżeństwa. Powinowactwo w linii bocznej – na przykład związek z bratem lub siostrą małżonka – nie jest tą samą przeszkodą cywilną. Szczególnie często myli się tu dwa układy: ślub z byłym szwagrem albo byłą szwagierką zwykle nie wpada w zakaz powinowactwa w linii prostej, natomiast ślub z rodzicem małżonka już tak. [1]

Sąd może zezwolić na małżeństwo między powinowatymi, jeżeli istnieją ważne powody. To wyjątek, nie standardowa procedura „dla chętnych”. Ważne powody ocenia się indywidualnie: długotrwały związek, wspólne dziecko, rzeczywisty rozpad poprzedniej rodziny i brak ryzyka obejścia zakazu to przykłady okoliczności, które bywają podnoszone. Żaden z nich nie gwarantuje postanowienia zgodnego z wnioskiem.

Nieformalne pożycie z rodzicem partnera nie tworzy powinowactwa. Tworzy je małżeństwo. Jeżeli jednak poprzedni związek był małżeństwem, późniejszy rozwód sam w sobie nie kasuje przeszkody.

Jak wygląda droga do sądu

Zezwolenie trzeba uzyskać przed zawarciem małżeństwa. Ślub „na razie”, z planem legalizacji po fakcie, jest złą kolejnością. Kierownik urzędu, który wie o przeszkodzie powinowactwa, będzie oczekiwał prawomocnego zezwolenia, a nie obietnicy, że wniosek zostanie złożony później.

Wniosek składa się do sądu rodzinnego właściwego według zasad postępowania nieprocesowego. Trzeba opisać relację, dołączyć odpisy aktów stanu cywilnego pokazujące, skąd wzięło się powinowactwo, i wyjaśnić, dlaczego powody są ważne. Sąd może pytać o poprzednie małżeństwo, dzieci, sytuację majątkową i o to, czy związek nie ma charakteru obchodzenia innych zakazów. Decyzja nie jest automatyczna.

Dopiero prawomocne zezwolenie otwiera drogę do urzędu. Warto zostawić zapas czasu: kompletowanie aktów, zwłaszcza zagranicznych, i oczekiwanie na postanowienie rzadko mieści się w kilku tygodniach przed ustaloną datą sali ślubów.

Małżeństwo między przysposabiającym a przysposobionym

Przysposabiający i przysposobiony nie mogą zawrzeć małżeństwa. Zakaz ma sens ochronny: adopcja tworzy relację zbliżoną do rodzicielskiej, nawet gdy biologicznie osoby są sobie obce. Przepisy przewidują też ograniczenia wobec niektórych dalszych osób połączonych przysposobieniem; dokładny zakres trzeba odczytać z aktów i z orzeczenia o przysposobieniu, a nie z rodzinnej opowieści.

Czasem pojawia się pomysł uprzedniego rozwiązania stosunku przysposobienia. Nie każda adopcja może zostać rozwiązana, a przesłanki sąsurowo oceniane. Przysposobienie całkowite jest konstruowane tak, aby trwale zastąpić więź z rodziną biologiczną, i nie traktuje się go jak umowy, którą można swobodnie „odwołać” przed ślubem. Tu potrzebna jest indywidualna konsultacja z adwokatem lub radcą prawnym albo bezpośredni kontakt z sądem rodzinnym – rodzaj przysposobienia zmienia dostępne kroki.

Jeżeli adopcja została orzeczona za granicą, polski urząd może potrzebować tłumaczenia i oceny, czy orzeczenie wywołuje skutki w Polsce. Nie zakładaj, że zagraniczny dokument „nie liczy się”, bo nie ma polskiej pieczęci na starym akcie.

Kuzyni, wuj i siostrzenica: gdzie kończy się mit, a zaczyna przepis

Najwięcej nieporozumień dotyczy linii bocznej dalszej niż rodzeństwo. Odpowiedź cywilna i kościelna często się rozjeżdżają. Para, która planuje ślub konkordatowy, musi spełnić oba porządki, bo ten ślub ma skutki cywilne i jednocześnie podlega prawu kanonicznemu.

Małżeństwo kuzynów w świetle prawa cywilnego

Kuzyni – dzieci rodzeństwa – są krewnymi w linii bocznej. Polski zakaz cywilny ich nie obejmuje. Urząd stanu cywilnego nie powinien odmówić przyjęcia oświadczeń tylko dlatego, że narzeczeni mają wspólnych dziadków. To samo dotyczy, co do zasady, dalszych kuzynów.

Panna młoda w koronkowej sukni podpisuje akt małżeństwa
Źródło: Pexels | Autor: Boris Hamer

Wspólni dziadkowie nie są w polskim prawie cywilnym przeszkodą małżeńską. Kierownik urzędu stanu cywilnego nie odmawia przyjęcia oświadczeń tylko z tego powodu. To samo dotyczy dalszych kuzynów. Mit, że „każde pokrewieństwo boczne blokuje ślub”, miesza prawo cywilne z prawem kanonicznym i z obyczajem rodzinnym.

Zanim para uzna sprawę za zamkniętą, powinna jednak sprawdzić akty, a nie rodzinną etykietę. „Kuzyn” bywa używany wobec dziecka przysposobionego przez wuja, wobec rodzeństwa przyrodniego poznanego późno albo wobec dziecka partnera rodzica. Jeżeli w aktach jest wspólny rodzic, to już nie kuzynostwo, tylko rodzeństwo – i wtedy zakaz jest bezwzględny. Jeżeli w aktach jest przysposobienie, liczy się więź prawna, nie wspólne nazwisko po babci.

Wuj i siostrzenica, ciotka i bratanek

Wuj i siostrzenica oraz ciotka i bratanek są krewnymi w linii bocznej, ale nie są rodzeństwem. Polski Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie zakazuje im małżeństwa cywilnego. Urząd nie powinien odmówić ślubu wyłącznie dlatego, że jedno z narzeczonych jest dzieckiem rodzeństwa drugiego.

Inaczej wygląda ślub konkordatowy. Prawo kanoniczne traktuje bliskie pokrewieństwo boczne jako przeszkodę i wymaga dispensy, jeżeli w danym stopniu jest ona w ogóle dopuszczalna. Zgoda rodziny jej nie zastępuje. Para, która chce jednego ślubu ze skutkami cywilnymi i kościelnymi, musi więc załatwić oba porządki przed terminem, a nie zakładać, że „skoro USC może, to parafia też”.

Ten sam test dokumentów dotyczy dalszych układów: stryjecznego rodzeństwa rodziców, dziecka z poprzedniego związku wuja, osoby przysposobionej przez ciotkę. Nazwa używana przy stole nie rozstrzyga. Rozstrzyga łańcuch aktów: kto jest czyim rodzicem, kto z kim był w małżeństwie i czy zapadło orzeczenie o przysposobieniu.

Gdy ślub ma być konkordatowy

Przy ślubie konkordatowym urząd przyjmuje oświadczenia w warunkach przewidzianych dla tej formy, ale przeszkody kościelne sprawdza strona kościelna. Kuzyni oraz wuj i siostrzenica mogą być dopuszczeni cywilnie, a jednocześnie potrzebować kościelnej dyspensy. Dyspensa nie jest formalnością „przy okienku w dniu ślubu”. Trzeba ją uzyskać wcześniej, w procedurze właściwej dla danej diecezji, i pokazać dokumenty, z których wynika stopień pokrewieństwa.

Jeżeli związek wpada w zakaz cywilny – linia prosta, rodzeństwo, powinowactwo w linii prostej bez zezwolenia sądu, przysposabiający i przysposobiony – ślub konkordatowy również nie jest drogą obejścia. Skutek cywilny nie powstanie wbrew ustawie tylko dlatego, że ceremonia odbyła się w kościele.

Co sprawdzić i w jakiej kolejności

Cel jest praktyczny: zanim padnie data sali lub zapowiedzi, macie wiedzieć, czy relacja w ogóle pozwala na ślub cywilny, czy najpierw potrzeba sądu, i których papierów brakuje. Nie zaczynajcie od zapewnienia o braku przeszkód. Zacznijcie od dokumentów.

Krok 1. Złóżcie łańcuch relacji na papierze

Wypiszcie obie osoby i każdą osobę, przez którą jesteście połączeni: rodziców, małżonków rodziców, dziadków, przysposabiających. Przy każdej pozycji zaznaczcie jedno z trzech: pokrewieństwo, powinowactwo albo przysposobienie. Jeżeli któreś ogniwo znacie tylko z opowieści, oznaczcie je jako niepotwierdzone. Niepotwierdzone ogniwo nie jest podstawą do rezerwacji terminu.

Krok 2. Zbierzcie odpisy, nie screenshoty z portalu

Do urzędu i do sądu potrzebne są odpisy aktów stanu cywilnego, które pokazują pochodzenie i małżeństwa w tym łańcuchu. Przy związkach zagranicznych doliczcie tłumaczenie i czas na ustalenie, czy dokument wywołuje skutki w Polsce. Akt urodzenia po przysposobieniu całkowitym może wyglądać jak zwykły akt rodziców – wtedy sam odpis nie opowie historii. Trzeba sięgnąć do orzeczenia albo do informacji, które sąd lub urząd może ujawnić w przewidzianym trybie, a nie do domysłów.

Krok 3. Przypiszcie relację do jednej z czterech szuflad

Po dokumentach, nie przed nimi, zakwalifikujcie układ:

  • linia prosta albo rodzeństwo pełne lub przyrodnie – ślub cywilny jest wyłączony, sąd nie zezwala, zmiana urzędu nic nie daje;
  • powinowactwo w linii prostej – co do zasady zakaz, ale przed ślubem można wnosić o zezwolenie z ważnych powodów;
  • przysposabiający i przysposobiony oraz dalsze osoby objęte skutkiem przysposobienia – zakaz wynikający z więzi prawnej; rozwiązanie adopcji nie jest swobodnym „przyciskiem” przed ołtarzem;
  • dalsza linia boczna, w tym kuzyni oraz wuj i siostrzenica – cywilnie dozwolone, o ile akty nie ujawnią innej relacji; przy konkordacie osobno sprawdźcie prawo kanoniczne.

Jeżeli dokumenty są sprzeczne, na przykład w jednym akcie jest ojciec, a w innym sprostowanie jeszcze nie zostało naniesione, najpierw prostujecie stan cywilny. Nie składacie oświadczeń „na razie”.

Krok 4. Dopiero teraz idźcie do właściwego organu

Przy szufladzie pierwszej nie umawiacie ślubu. Możecie co najwyżej wyjaśnić w urzędzie, na podstawie których aktów widzicie zakaz, jeżeli potrzebujecie pisemnej odmowy i pouczenia. Przy powinowactwie najpierw sąd rodzinny, potem – wyłącznie z prawomocnym zezwoleniem – urząd. Przy przysposobieniu najpierw adwokat, radca prawny albo informacja w sądzie rodzinnym o rodzaju adopcji i o tym, czy w tej sprawie w ogóle istnieje droga sądowa. Przy samej linii bocznej możecie składać dokumenty do urzędu, a jeśli ślub ma być konkordatowy – równolegle prosić parafię o ocenę stopnia i o informację, czy dyspensa wchodzi w grę.

Przed, w trakcie i po

  • Przed: łańcuch osób, odpisy, tłumaczenia, kwalifikacja relacji, ewentualny wniosek do sądu, zapas czasu dłuższy niż „kilka tygodni do sali”.
  • W trakcie: w zapewnieniu wpisujecie tylko to, co wynika z dokumentów. Przy powinowactwie dołączacie prawomocne zezwolenie. Przy konkordacie nie umawiacie daty kościelnej przed odpowiedzią w sprawie dyspensy.
  • Po odmowie: nie szukacie innego urzędu. Składacie środek przewidziany w pouczeniu albo uzupełniacie akta. Po zezwoleniu pilnujecie, żeby do urzędu trafiło postanowienie prawomocne, a nie samo zawiadomienie, że wniosek wpłynął.

Lista kontrolna

  • Czy potrafimy wskazać ogniwo łączące nas z dokumentem, a nie tylko z przezwiskiem rodzinnym?
  • Czy mamy odpisy urodzenia i małżeństwa dla każdego ogniwa, które tworzy pokrewieństwo albo powinowactwo?
  • Czy którekolwiek ogniwo to wspólny rodzic – wtedy sprawdzamy rodzeństwo, także przyrodnie, a nie „kuzynostwo”?
  • Czy którekolwiek ogniwo to wstępny lub zstępny – wtedy nie planujemy wniosku o zezwolenie, bo cywilnie go nie będzie?
  • Czy powinowactwo powstało z małżeństwa, a nie z konkubinatu, i czy rozwód już zapadł, ale przeszkoda nadal trwa?
  • Czy w rodzinie było przysposobienie, także zagraniczne, i czy znamy jego rodzaj?
  • Czy ślub ma być wyłącznie cywilny, czy konkordatowy – i czy przy bocznej linii kościół nie wymaga osobnej dyspensy?
  • Czy data ceremonii jest wolna od zobowiązań do czasu prawomocnego zezwolenia albo kompletnych aktów?
  • Czy zapewnienie podpiszemy dopiero wtedy, gdy nie znamy przeszkody, a nie po to, żeby „przeszło w systemie”?

Czego nie przeoczyć

Nie podpisujcie zapewnienia, jeżeli wiecie, że jesteście rodzeństwem, krewnymi w linii prostej, powinowatymi w linii prostej bez zezwolenia albo przysposabiającym i przysposobionym. Formularz nie znosi ustawy, a później może mieć znaczenie w sprawie o unieważnienie.

Nie przenoście ślubu do innego urzędu, żeby „nie pytali”. Przeszkoda wynika z ustawy i z aktów, nie z czujności konkretnego kierownika. Sprzeczne akty rozstrzyga się sprostowaniem albo orzeczeniem, nie zmianą sali.

Nie traktujcie rozwodu jak wymazania teścia z drzewa. Powinowactwo w linii prostej trwa mimo rozwiązania małżeństwa, które je utworzyło. Nie traktujcie też braku wspólnych genów jak zezwolenia: adopcja i wpis pochodzenia w akcie działają niezależnie od badań DNA.

Nie obiecujcie sobie, że sąd „musi” zezwolić, bo jest dziecko albo długotrwały związek. To mogą być ważne powody, ale ocena należy do sądu i zapada przed ślubem. Ślub zawarty z planem legalizacji po fakcie jest złą kolejnością.

Nie mieszajcie odpowiedzi cywilnej z kościelną. Kuzyni oraz wuj i siostrzenica mogą wyjść z urzędu ze ślubem cywilnym i jednocześnie usłyszeć w parafii, że bez dyspensy nie będzie ślubu konkordatowego. Odwrotnie: dyspensa kościelna nie otwiera ślubu cywilnego rodzeństwu ani krewnym w linii prostej.

Co zrobić, zanim ustalicie datę

Zostawcie datę niepotwierdzoną, dopóki nie domkniecie szuflady z kroku 3. Jeżeli szuflada jest cywilnie otwarta, złóżcie w urzędzie komplet odpisów i zapytajcie, czy na podstawie tych aktów urząd widzi przeszkodę. Jeżeli szuflada wymaga sądu, złóżcie wniosek i nie drukujcie zaproszeń. Jeżeli szuflada dotyczy adopcji, umówcie poradę albo wizytę informacyjną w sądzie rodzinnym z odpisem orzeczenia, zanim ktokolwiek powie wam, że „adopcję da się odwołać”.

Krótki scenariusz, który często wraca w okienku: para kuzynów rezerwuje kościół, a dopiero przy zapowiedziach okazuje się, że potrzebna jest dyspensa i tłumaczenie zagranicznego aktu dziadka. Cywilnie ślub byłby możliwy, konkordatowo termin przepada. Drugi scenariusz: dwoje dorosłych odkrywa wspólnego ojca w odpisie. To nie jest sprawa do „przegadania z kierownikiem”. To rodzeństwo przyrodnie i koniec drogi do ślubu cywilnego, niezależnie od tego, jak późno się poznali.

Jeżeli po aktach nadal nie wiecie, czy połączenie jest linią prostą, boczną, powinowactwem czy skutkiem przysposobienia, nie zgadujcie w zapewnieniu. Zanieście łańcuch dokumentów do urzędu, a przy adopcji i przy wniosku o zezwolenie – do sądu albo do pełnomocnika. Data ślubu jest ostatnim elementem tej kolejności, nie pierwszym.

Kluczowe Wnioski

  • Zakaz małżeństwa obejmuje krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo, w tym rodzeństwo przyrodnie.
  • Brak kontaktu, różne nazwiska lub osobne wychowanie nie zmieniają prawnej kwalifikacji pokrewieństwa.
  • Kuzyni są krewnymi w linii bocznej, dlatego ich sytuacja różni się od sytuacji rodzeństwa.
  • Powinowactwo powstaje przez małżeństwo i co do zasady nie wygasa po rozwodzie.
  • W przypadku powinowatych w linii prostej sąd może zezwolić na małżeństwo, jeżeli istnieją ważne powody.
  • Przysposobienie również może tworzyć przeszkodę małżeńską, nawet bez pokrewieństwa biologicznego.
  • Jeżeli potrzebne jest zezwolenie sądu, należy uzyskać je przed złożeniem oświadczeń o wstąpieniu w małżeństwo.

Pytania od czytelników

Pytanie czytelnika

Co zrobić, jeśli akty urodzenia zawierają sprzeczne informacje o wspólnym rodzicu?

Odpowiedź redakcji: Najpierw trzeba wyjaśnić i ewentualnie sprostować stan cywilny w trybie właściwym dla aktów stanu cywilnego. Nie należy składać oświadczeń o braku przeszkód przed wyjaśnieniem sprawy.
Pytanie czytelnika

Czy dzieci partnerów stają się automatycznie rodzeństwem?

Odpowiedź redakcji: Nie. Samo wspólne wychowanie lub mieszkanie nie tworzy pokrewieństwa. Trzeba jednak sprawdzić, czy nie doszło do przysposobienia albo ustalenia wspólnego rodzica.
Pytanie czytelnika

Czy można najpierw wziąć ślub, a później wystąpić o zgodę sądu?

Odpowiedź redakcji: Nie. Jeżeli w danej sprawie wymagane jest zezwolenie, powinno zostać uzyskane przed zawarciem małżeństwa.
Pytanie czytelnika

Czy ślub z byłym szwagrem jest objęty zakazem powinowactwa w linii prostej?

Odpowiedź redakcji: Nie jest to powinowactwo w linii prostej. Taki przypadek różni się od relacji z rodzicem małżonka, na przykład teściem lub teściową.

Źródła